piątek, 29 sierpnia 2014

Moje wakacje

Buuuuuuuuuu
W sobotę nietypowo idę do pracy i kiedy pomyślę sobie, że wakacje już skończyły się i czas wracać do rzeczywistości, trochę smutno mi się robi. Tym bardziej, że był to czas spędzony we dwoje.
Były Bieszczady, które jednak na mnie mieszczucha, nie wzbudziły zachwytu. Za głucho z jednej strony, za tłoczno gdzie indziej.


Potem był Kraków. I powiem szczerze, że uciekałam w boczne uliczki, żeby usłyszeć polską gwarę. ha ha 
Cały Rynek, Wawel i Kazimierz zwiedza się wśród wycieczek hiszpańskich. Horror!!!!!
Na każde wejście kolejka na godzinę stania i uwierzcie, że nie mieliśmy zamiaru marnować w nich czasu. Pojedziemy po prostu w środku roku, kiedy nie będzie  ludzi. Ale, żeby nie wyszło na to, że ten wyjazd był taki fatalny, to powiem w sekrecie, że znalazłam fajnym cichy hotelik z dala od ulicy w parku i 1,5 km od Wawelu, do którego można  było dobiec Błoniami. Co to dla nas. Mieliśmy wspaniałe miejsce do biegania! Nie wspomnę już o samej radości przebywania we dwoje po roku mijania się w drzwiach.



I na koniec pobyt w Świebodzicach, małym mieście pod Wałbrzychem, skąd pochodzi mój małżonek i gdzie spędziliśmy pierwsze 14 lat naszego wspólnego życia. 
Zapewne już znacie mnie na tyle i wiecie, że zawieranie znajomości nie sprawia mi problemu i tak też było przez te lata, które tam spędziłam i gdzie zostawiłam wielu znajomych. Chętnie do nich wracam i spotykam się, wspominając wspólne chwile. A że widoki też są tam piękne mieliśmy świetne trasy do biegania i chodzenia. 
Zobaczcie jaki widok z okna można zobaczyć z domu rodzinnego męża.

A to już wejście do Zamku Książ

                                                                Wejście na tarasy

                       I Zamek w pełnej okazałości z punktu widokowego
We Wrocławiu też mamy  kilka urokliwych  miejsc, gdzie lubimy spędzać razem czas.Jednym z nich jest Pergola koło Hali Tysiąclecia, gdzie wydawało by się powinien być gwar i hałas, a to miejsce ciszy i odpoczynku.
A teraz mobilizacja po wspaniałych wakacjach we dwoje i jutro do pracy.
Mam nadzieję, że Wasze wakacje też były udane i dały Wam wiele radości i siły na nadchodzący rok pracy.

piątek, 22 sierpnia 2014

Najprostszy sposób na drożdżówkę

Muszę się z Wami podzielić najprostszym  przepisem na wspaniałą drożdżówkę. Nie będę pisać jak smakuje, bo zobaczycie sami po zrobieniu. 
Polecam gorąco

5 jajek 
1szkl cukru
1,5 szkl mleka 
1,5 szkl oleju 
10 dkg drożdży
1 kg mąki

Przepis
W dużej misce jajka miksujemy z cukrem i chowamy mikser 
kruszymy do tego drożdże, dodajemy ciepłe mleko i  olej, a na końcu  wsypujemy przesianą mąkę. 
Zostawiamy nie mieszając pod ściereczką 3 godziny. 
W tym czasie ciasto urośnie , mieszamy całość  łyżką i wstawiamy do piekarnika na 50-60 minut w 180-200 st
Wychodzi z tego duża  blacha wysokiej drożdżówki. Na wierzch można  dodać owoce i kruszonkę. 
Pychota. 

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Sposób na prezent

Sposób na prezent znany od zarania dziejów, czyli papierowa torba udekorowana papierami, maskami i kleksami.
Miałam taki pomysł na upiększenie prezentu dla mojej ukochanej przyjaciółki, którą widzę po dwóch latach. 
Wykorzystałam trochę nowości, które kupiłam na zlocie we Wrocławiu- wspaniała maska, gesso białe i czarne i zakraplacz do kleksów. 





niedziela, 17 sierpnia 2014

ATC z pozytywnym przesłaniem

Urlop w pełni i między jednym, a drugim wyjazdem uczyniłam Atc, które zainspirowała Boei na moim ulubionym blogu  Art Grupy (o czym na pewno już wiecie).
Naszym zadaniem jest stworzeniem ATC z pozytywnym przesłaniem w dominującej białej kolorystyce. 
Co mi wyszło zobaczcie sami.





środa, 13 sierpnia 2014

Pora na czytanie

Wakacje w pełni i ja urlopuję się na całego. 
Między wyjazdami  i robieniem przecieru pomidorowego udało mi się zrobić kilka zakładek, które będą prezentem dla odwiedzanych dziewczynek. 

A teraz dalej w rejs po Polsce.

niedziela, 3 sierpnia 2014

Na patyku

Koniec miesiąca przyniósł kolejną zabawę z małą formą na Art Grupie.
Tym razem wymieniamy się scrapowymi cacuszkami na patyku. 
Moje koleżanki już oczywiście cuda zrobiły, a ja tym razem poszłam w klimaty steampunkowe i pokleiłam papierowe laleczki w tym stylu.